O dysleksji | Jak pomóc dziecku z dysleksją? | Najczęściej zadawane pytania


Newsletter

Jeśli chcesz być informowany o nowościach zapisz się do naszego biuletynu.
Twój adres e-mail:



Informator dla nauczyciela [pdf]

> Strona główna > Dokumenty > Historia pewnej rodziny


Historia pewnej rodziny

Historia pewnej rodziny

Oto historia jakich wiele. W mieście, miasteczku albo na wsi mieszkają rodzice pewnego gimnazjalisty. Chłopiec nazwijmy go Kuba, ma ogromne problemy w nauce, których powodów nie da się wytłumaczyć. Jest przecież normalnym, bystrym i wesołym dzieckiem. Podobnie jak większość jego rówieśników nie chce rano wstawać do szkoły i twierdzi, że nie znosi codziennych obowiązków. Dosyć często miewa bóle brzucha przed klasówką z języka polskiego. Jest roztrzepany, niepunktualny, stale o czymś zapomina, no i przede wszystkim – nie lubi czytać i pisać. Z wywiadówek rodzice Kuby wracają zdruzgotani.

Problemy w nauce narastają i rodzice powoli tracą nadzieję, że będzie lepiej. Martwią się również o przyszłość siostry Kuby, drugoklasistki Zosi, która ma podobne kłopoty w czytaniu i pisaniu. A jeśli również ją spotkają niepowodzenia w szkole? Ponieważ ma się narodzić kolejne dziecko, rodzice zastanawiają się, czy czeka je taki sam los. Zanim wyobraźnia podsunie czarny scenariusz, pomyślmy inaczej...

Historia wcale nie musi skończyć się źle. Gdy w gimnazjum spiętrzyły się niepowodzenia Kuby, z pomocą przyszedł jego wychowawca. Nie tylko wraz z pedagogiem szkolnym zorganizował spotkanie rodziców ze specjalistą, ale także namówił ich na konsultacje w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Rodzice poszli z synem na dwa kilkugodzinne badania, prowadzone przez psychologa, pedagoga i logopedę. Podczas trzeciego spotkania pani psycholog wręczyła im opinię, w której opisano przyczyny i objawy trudności w nauce ich dziecka.

Pani psycholog poświęciła rodzicom Kuby sporo czasu, objaśniając, co znajduje się w opinii. Najważniejsze, czego się dowiedzieli, to że ich dziecko ma dysleksję rozwojową, która objawia się trudnościami w czytaniu. Na dodatek jest też dysortografia, ponieważ Kuba nie potrafi poprawnie pisać: opuszcza litery i je myli, a także popełnia mnóstwo błędów, mimo iż zna zasady ortografii. Zatem syn nie jest leniem, o co go posądzali. A kto zawinił? Kto jest odpowiedzialny za problemy szkolne Kuby? Czy tylko niewiedza rodziców?

Przecież już lekarza pediatrę pytali, dlaczego ich synek tak długo nie mówi. Lekarz stwierdził, że jest to normalne, i nie podtrzymywał rodziców w postanowieniu, by pójść z dzieckiem do logopedy. Nauczycielka w przedszkolu nie zauważyła u Kuby nic niepokojącego przez cztery lata. Według nauczycielki w zerówce dziecko świetnie czytało, dopóki sami rodzice nie odkryli, że Kuba nie czyta, lecz uczy się tekstu na pamięć. Uspokoili się ponownie, gdy nauczycielka klasy pierwszej powiedziała im, że z tego się wyrasta. Niestety, Kuba nie wyrósł. Wysoka inteligencja chłopca pomogła mu zdobyć miano bardzo dobrego ucznia, ale tylko w pierwszej klasie. W drugiej, gdy nie wystarczała dobra pamięć, wyniki w nauce znacznie się pogorszyły.

Rodzice odkrywali u syna coraz więcej paradoksów: mądry, a nie potrafi czytać i pisać, wydaje się, że czyta, a nie rozumie, zna litery, a je myli. Dlatego zaczęli pomagać Kubusiowi: robili dyktanda, czytali na głos lektury, doglądali odrabiania lekcji. Trochę to pomagało, ale kłopoty ciągnęły się przez całą podstawówkę. Aż do wspomnianego spotkania z wychowawcą Kuby w gimnazjum. Dzięki niemu rodzice chłopca uwierzyli, że ich syn może osiągnąć sukces.

Kuba, z siedmioletnim opóźnieniem zaczął uczęszczać na ćwiczenia korekcyjno-kompensacyjne. Od tego momentu rodzice pracują z nim także w domu, wiedząc, że udział syna w zajęciach korekcyjno-kompensacyjnych jeden raz w tygodniu to za mało. Zgodnie z sugestią psychologa z poradni powielili o[pinię i wręczyli ją wszystkim nauczycielom przedmiotów, z których Kuba ma kłopoty. Rozmowy z nauczycielami nie były łatwe, ale dały obraz trudności i informacje o konkretnych zaległościach. Okazało się przy tym, że niektórzy nauczyciele potrafili wiele dobrego powiedzieć o ich dziecku. To był przysłowiowy „plaster miodu” na zbolałe serca rodziców. Tak się zaczęła współpraca ze szkołą, która trwa do dzisiaj. Obecnie Kuba kończy z powodzeniem gimnazjum, myśli o liceum i mary o studiach aktorskich...

Rodzice szczególnie cenią sobie obecność na zajęciach podczas ćwiczeń w poradni. Mogą nie tylko poznać metody pracy, ale i lepiej zrozumieć własnego syna, obserwując, z czym ma problemy, jak reaguje na trudności itp. Pozostają też w stałym kontakcie z oddziałem Polskiego Towarzystwa Dysleksji. Często uczestniczą w spotkaniach i zaopatrują się

Dzięki tym doświadczeniom sytuacja Zosi jest już inna. Dziewczynka, która zaczęła mieć trudności w czytaniu, teraz z dumą nosi szkolny plecak i wytrwale pracuje w domu. Malutki Michaś od urodzenia będzie pod baczną obserwacją rodziców. Zamierzają oni, w formie zabawy, wspomagać rozwój syna od najmłodszych lat z myślą o jego lepszym starcie w szkole. Te mądre zabawy ułatwiają na czas nadrobić opóźnienia rozwojowe, by dziecko „ryzyka dysleksji” nie stało się dyslektycznym uczniem.




Wyszukiwarka

Strona wymaga Adobe Flash Player




Mapa serwisu | Kontakt | Przydatne linki | Polecana literatura | Dla nauczycieli
Dysleksja | Dysgrafia | Dysortografia | Ortografia | Symptomy dysleksji